Enough is enough.
03 lipca, 2009
Ostatnimi czasy czytam - po raz kolejny, tym razem w oryginale - Free as in Freedom. Co to ma wspólnego z Joggerem? Wbrew pozorom wiele.
Różowy blog
Ostatnimi czasy czytam - po raz kolejny, tym razem w oryginale - Free as in Freedom. Co to ma wspólnego z Joggerem? Wbrew pozorom wiele.
Co bystrzejsi zapewne zauważyli, że zmienił się adres, po którym kierują na bloga. Obecnie jest to rozie.blogdns.net. Ostatecznie stwierdziłem, że taki webredirect wystarczy, nie ma sensu kupować domeny (tzn. ta kwestia pozostaje otwarta). Czytelników proszę o zbookmarkowanie nowego adresu. RSSy też działają, więc zachęcam do zmianach w czytnikach RSS.
Widzę, że nie tylko ja się zainteresowałem AdTaily, a korzystając z okazji, że mamy wpis Piotra traktujący o statystykach i AdTaily, to można się porównać, a przy okazji porównać systemy reklam na blogach.
Serwer, na którym stoi Jogger został wyposażony w zabezpieczenie przeciwko skanowaniu portów. Polegało ono na tym, że po próbie połączenia na nietypowy port (np. 89), IP użytkownika było blokowane. Na wszystkich portach. Trwale, tj. do kontaktu z administratorem.
Zastój. Wszystko, co ciekawe, albo się nie nadaje do opisywania, albo poszło na mojego blipa (który coś mi się średnio podoba i pewnie się zmigruję na coś innego, albo będzie tych mikroblogów więcej). Ponieważ zaraz urlop, to krótkie podsumowanie czasu od świąt, do urlopu.
Zabawę z Joggerem zacząłem w czerwcu 2005, w znacznej mierze z nudów (i w ramach tego, co można w SzLUUGu. O tworzeniu stron WWW miałem nikłe pojęcie (och, nadal mam nikłe, ale coś już wiem), szablony były magią, sam pomysł wymiany poglądów przez WWW uważałem za śmieszny (korzystałem z NNTP; teraz nadal uważam go za lepszy protokół (choć o ciut innym zastosowaniu), ale jakoś nie korzystam raczej), a słowo blog kojarzyło mi się głównie z różowymi blogaskami (stąd i nazwa, poniekąd). Do tego dochodziły rzeczy typu javascript, zgodność ze standardami itp. Do joggera przekonała mnie integracja z jabberem (o tak, jabbera jako metodę wymiany poglądów uznawałem) i ludzie ze #szluug.
Jogger ma to świetnie rozwiązane. Pozwala na prawie bezproblemowe, wygodne śledzenie komentarzy (prawie, bo wymaga zalogowania się) - przez bota jabberowego. Niestety, nie wszystkie silniki blogowe tak mają dobrze.
Inne popularne (przynajmniej wśród moich znajomych) silniki blogowe to Wordpress i blogspot (brr, Google, samo zło).
Wpisów zwykle nie ma tam wiele, podobnie komentarzy, ale bez automagicznego śledzenia łatwo przeoczyć odpowiedź na swój komentarz. Ale można czytać wszystko (bo niewiele tego jest). Tylko... jak?
W przypadku blogów na blogspocie, można subskrybować pojedyncze kanały RSS, odnoszące się do komentarzy do danego wpisu. Ale jest też niejawny (nie ma linka na stronie, w tym sensie ;-)) sposób, aby otrzymać w jednym miejscu komentarze do wszystkich wpisów, wystarczy zasubskrybować kanał RSS http://LOGIN.blogspot.com/feeds/comments/default i będą widoczne wszystkie komentarze. :-)
Na wordpressa niestety takiego sposobu nie znam. A szkoda... Liczę, że ktoś zna i się podzieli...
Dziś stwierdziłem, że blogowi, a w zasadzie wpisom czegoś brakuje. Brakuje dokładnego, jawnego określenia warunków wykorzystania (niejawne wynika z prawa autorskiego). Pierwszą rzeczą, o której pomyślałem były licencje ze stajni Creative Commons. Zalet mają sporo - popularne, znane, otwarte...
Zamiast korzystać ze statystyk, które oferuje Jogger (a w zasadzie znudziwszy się nimi), założyłem ok. 2 tygodnie temu konto na stat4u.pl i muszę powiedzieć, że wbrew temu, co Malin zapowiadał, jestem zadowolony. Szybki rzut oka (bo trudno mówić o miarodajnej statystyce dla danych z 14 dni), porównanie i wyniki:
Stwierdziłem, że obecne kategorie nijak nie przystają do rzeczywistości i 90% ląduje w "Ogólne", co jest bzdurą. Zatem trzeba zrobić porządek. Także ze starymi wpisami, które nie tylko kategorie mają nienadane, ale i tagi... I formatowanie wyszło przy okazji...
Zatem stworzyłem parę nowych kategorii (proces zmiany kategorii jest daleki od zakończenia), paru najstarszym wpisom dodałem tagi i kategorie oraz uzupełniłem o formatowanie. Na pewno bardziej mi się to podoba. Łatwiej będzie coś znaleźć. Generalne założenie jest takie, by wpis należał maksymalnie do 3 kategorii i nie był w "Ogólne".
Jest takie powiedzenie, że po nagraniu płyty rozpadają się zespoły. I niestety coś w tym jest. Ciekawe czy po zrobieniu porządków zakończę pisanie bloga. Takie dziwne przeczucie mam.
Tak sobie patrzę i stwierdzam, że sporo wpisów, które miałem popełnić na lvl 1 nie zaistniało lub zaistniało w formie drastycznie skróconej. Typu wpisy urlopowe, długoweekendowe itp. głównie z kategorii prywatne. Ale jakoś o technikaliach pisze mi się łatwiej. O długim weekendzie pełnego wpisu nie sklecę, więc...
W ramach wykorzystania zaległego urlopu wziąłem ostatnie 3 dni wolnego, co razem złożyło się na długi, bo dziewięciodniowy weekend. Krótko podsumowując: udało się częściowo zrobić porządki ze sprzętem/systemami. Udało się odpocząć i pobyczyć na trawce. Rodzina się napatrzyła na nas, mała ładnie się zaadaptowała do miejsca. Spotkania ze znajomymi - bdb (grille, knajpy). Spokania ze SzLUUG - zero odbytych (przyjmijmy, że to z powodu tego, że lista nie działa i okres wyjazdowy, a nie z powodu rozkładu organizacji). Znacznie poprawiona ilość przyjmowanych kalorii. Zero przeczytanych książek, chyba żadnego filmu. Muzycznie również lipa, chociaż polski top wszechczasów w Trójce był niezły. Stepmania: skikałem znacznie mniej, niż zakładałem, ale forma zachowana, nawet parę nowych rekordów. Powietrze w Sz-nie znacznie lepsze, zieleni też więcej. I coś się w tym mieście zmienia. Na przykład po wielu latach oczekiwania doczekałem automatów do sprzedaży biletów SOP. Wolne to dobra rzecz (tm).
Webmajstrem nie jestem, a obecny szablon jest średni, nawet po poprawkach... I się nie waliduje. I ma bugi. Czy możecie polecić jakiś ładny, prosty, na całą szerokość ekranu szablonik joggerowy? Bo dojdzie do tego, że siądę, stracę dzień-dwa, ale sklikam coś swojego. ;/
No i się zarejestrowałem na Pingwinaria. Pierwsza wyjazdowa impreza nazwijmy to linuksowa w moim życiu. Wygląda na to, że ekipa ze Szczecina będzie spora.
Druga sprawa to uruchomienie techblog.pl, które stało się dla mnie bodźcem do zapoznania się z funkcjami joggerowego bota. Czyli w końcu nauczyłem się robić tagi i przypisania do kategorii (no, teoretycznie się nauczyłem, zaraz zobaczymy jak to wygląda w praktyce - tylko kategorie będą). Całkiem zacnie rozwiązane.
A sam techblog to IMO rewelacyjny pomysł - w końcu będę mógł czytać samą esencję. ;-]
No i tak jakoś chyba mnie namówili na bloga niedobrzy ludzie ze #szluug. A wyszło szydło z worka przy pomysłach do szluug (http://szluug.org). Więc chyba zaczynam bloga (jej!).